Odchudzanie to wojna ze sobą

<p>Analizując, tak zupełnie na chłodno i już na trzeźwo moja walkę z otyłości ( ponad 50 kilogramów) mogę śmiało posunąć się do stwierdzenia,że moje odchudzanie, to była wojna. Tak to była wojna ze mną samym, z moim drugim otyłym ja, który bez przerwy mówił: po cholerę się odchudzać, po co ci to? Czy nie jest dobrze, tak jak jest? Ale powiedziałem sobie: nie, ja będę walczył. Wyciągnąłem moje odchudzające armaty, moją amunicję, czyli moje wewnętrzne tabletki na odchudzanie i powiedziałem sobie „dość, ja ruszam na wojnę. Ruszam na wojnę z tymi przeklętymi kilogramami, które blokują mi widoczność na świat”.

To nie była łatwa wojna. Zresztą, która wojna jest łatwa i przyjemna? Musiałem przelać wiele krwi i potu, nim ją wreszcie wygrałem. Ale to zrobiłem, udało mi się, osiągnąłem sukces. Stąd też wiem, ze każdy bez wyjątku może. Bo jeżeli mi się udało, to może udać się każdemu. I taka jest prawda.</p>
<p>Dlatego warto się zaopatrzyć w odpowiednią amunicję, w odpowiednią broń. W naszym przypadku to będą różne diety, tabletki na odchudzanie i dziesiątki mądrych porad i słów wsparcia. One podczas tej wojny będą nas wpierały. Czasem będziemy w ofensywie, czasem zalegniemy w polu, czasem się cofniemy. To naturalne zjawisko. Ale w końcu zwyciężymy.</p>

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *